wtorek, 28 grudnia 2010

Straszenie Internetem

Jeszcze wykorzystywanie zasobów Internetu przez system edukacji nie stało się codzienną praktyką, a nawet nie wyszło poza eksperymenty garstki pasjonatów, a już pojawiły się głosy straszące negatywnymi następstwami tego zjawiska. Przykładem jest artykuł „Wiedza sprofanowana” Piotra Piętaka, opublikowany w numerze 47-48 z 2010 r. tygodnika Computerworld. Autor posługuje się argumentami typowymi dla tego nurtu myślenia, który straszy Internetem i innymi tzw. „nowinkami”. Te argumenty doskonale nadają się do wykazania, że straszący nie mają jednak racji. Posłużę się cytatami:
1.„Czy proces edukacji w szkołach średnich nie zmienia się powoli w zaprzeczenie samej istoty nauczania, które od wieków polega na zdobywaniu wiedzy, a nie tylko umiejętności?” Jedno zdanie, a tyle problemów. Podstawowy polega na niezrozumieniu, że oświata musi się zmieniać wraz ze zmianami rzeczywistości społecznej i gospodarczej, ponieważ edukacja ma przygotowywać do życia. Skoro rewolucja informacyjna dosyć radykalnie zmienia realia naszego życia, to trudno wymagać, by edukacja przebiegała tak jak przed wiekami. Autor zdaje się nie znać współczesnych dyskusji dydaktyków, z których przebija troska o to, iż szkoły nie zmieniają się wystarczająco szybko i nie nadążają za potrzebami życia. Znamienne jest użycie pojęcia nauczanie. Otóż nauczanie, czyli aktywność leżąca po stronie nauczyciela, to właśnie główny powód niskiej efektywności szkoły. Dzisiejsze i przyszłe realia wymagają głównie aktywności leżącej po stronie ucznia, a więc uczenia się (bo jak inaczej wyrobić kreatywność i umiejętność samodzielnego zdobywania wiedzy). Posługujemy się wobec tego pojęciem kształcenie, które mieści w sobie oba typy edukacyjnej aktywności. Przy okazji pojęcie to kładzie nacisk nie tyle na przekaz wiedzy (kolejny powód niskiej efektywności szkół), ile na jej samodzielne (ale pod opieką nauczyciela) zdobywanie i kreatywne wykorzystanie. Kładzie też nacisk na zdobywanie umiejętności. I tu mamy kolejne nieporozumienie. Nabywanie umiejętności nie stoi w sprzeczności ze zdobywaniem wiedzy. Wręcz przeciwnie – metody kształcenia służące nabywaniu umiejętności (tzw. aktywizujące) charakteryzują się także większą sprawnością w pomaganiu uczniowi zapamiętywać informacje i wiedzę. Dyskusja, projekt edukacyjny czy metoda problemowa dużo skuteczniej wspierają proces zapamiętywania niż tradycyjny wykład lub czytanie podręcznika.
2.„Internauta skaczący po hiperłączach w pogoni za wyjaśnieniem zjawiska dochodzi do wniosku, że wszystkim rządzą zakulisowe spiski, gangi, mafie i pozbawione skrupułów grupy interesu”. Kompletny absurd, w rzeczywistości jest odwrotnie. Myślenie spiskowe, tzw. spiskowa wizja dziejów, to cecha charakteryzująca głównie tych, którzy nie korzystają z Internetu. Proszę posłuchać rozumowania grupy zwanej „moherowymi beretami”. To doskonały przykład spiskowego widzenia rzeczywistości przez ludzi zupełnie odseparowanych od Sieci. Korzystanie z Internetu daje możliwość zdobywania informacji z różnych źródeł oraz ich łatwej weryfikacji. To właśnie jest najlepsza zapora przez spiskowym postrzeganiem świata. Zarzut, że obrazowość informacji i hipertekst (cech zasobów Internetu) ze względu na swoją formę prowadzą do „mafizacji” wiedzy jest bezpodstawny. To nie forma ale treść wpływa na spiskowe postrzeganie świata. Polecam lekturę „Protokołów mędrców Syjonu” – to książka, a nie strona WWW. Ta właśnie książka ma szczególne zasługi w promowaniu spiskowego, mafijnego widzenia świata.
3.„Internauci nie umieją już czytać ani pisać, ponieważ dzięki internetowej Wikipedii i dwóm funkcjom: „wytnij” i „wklej”, wiedzą wszystko.” Autor ma chyba braki w wiedzy. Badania PISA wskazują, że młodzi ludzie (internauci korzystający z Wikipedii) coraz lepiej radzą sobie z czytaniem ze zrozumieniem. Dużo lepiej niż ich rodzice (rzadko korzystający z Sieci), których większość zatraciła tą sprawność (pokazują to inne badania). Nie szukajmy problemów tam gdzie ich nie ma. W XXI wieku to brak sprawności w korzystaniu z zasobów Internetu będzie kalectwem intelektualnym. Szkoła nie może do tego dopuścić. Nie zapominajmy też, że w Internecie nie tylko się ogląda, lecz czasami i czyta. Wielu młodych ludzi częściej czyta teksty w Sieci niż książki, do których skutecznie zniechęcił ich szkolny kanon lektur.
4.„Internet nie jest szansą dla demokracji, lecz jej największym zagrożeniem”. To zależy czy demokracja kojarzy się nam z rządami społeczeństwa (ludu), czy raczej z partiokracją, czyli rządami liderów partyjnych. Dla tej drugiej, dominującej na świecie, zdegenerowanej wersji demokracji Internet z nieograniczonym przepływem informacji i idei może (na szczęście) stanowić poważne zagrożenie. Ale nie wiem czy mamy się czego obawiać. Świadomość, iż partyjni przywódcy mogą mieć coraz mniejszy wpływ na stanowienie prawa i obsadzanie wielu stanowisk jakoś mnie nie przestrasza. Natomiast dla rządów społeczeństwa, sprawowanych dzięki rozwojowi demokracji bezpośredniej, Internet jest podstawowym udogodnieniem. Umożliwia (tym, którzy potrafią korzystać z Sieci) nie tylko efektywną kontrolę, ale też współuczestniczenie w procesach politycznych. Problem polega jedynie na tym, by jak największa część społeczeństwa posiadała odpowiednie umiejętności – i tu mamy ważną rolę szkoły.
5.„Szkoła, aby wypełnić swoje funkcje przekazywania wiedzy, musi być chroniona od metodologii nauczania wypracowanych w kulturze Internetu, która jest zaprzeczeniem nauki i wiedzy”. Ten cytat świadczy o całkowitym niezrozumieniu funkcjonowania współczesnej oświaty. Przede wszystkim dzisiejsza szkoła nie posługuje się metodologią wypracowaną w kulturze Internetu (czyli pod koniec wieku XX) lecz w wieku XIX. Nasza szkoła jest w dalszym ciągu herbartowska. Głównym wyzwaniem jest stworzenie szkoły, która zamiast przekazywania wiedzy (co jest bardzo nieefektywnym sposobem kształcenia) zajmie się przygotowaniem młodego człowieka do samodzielnego poszukiwania informacji i wiedzy oraz do ich wykorzystania w celu kreatywnego rozwiązywania problemów. W tej sytuacji nauka korzystania z Sieci jest niezbędna, bo to właśnie Internet staje się głównym źródłem informacji i wiedzy.
Bójmy się nie tyle Internetu, ile tych, którzy chcieliby młodych ludzi odciąć od Sieci, bo widzą w niej głównie zagrożenia.

0 komentarze:

Prześlij komentarz